Maja 06, 2021, 21:00:51 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności:
Nowa strona główna  : http://www.emunes.pl
Zapraszamy do testowania !

Chat: http://chat.emunes.pl
Galeria cartów: http://carts.emunes.pl
 
   Strona główna   Pomoc Zaloguj się Rejestracja  

Reklama
Strony: [1]
  Drukuj  
Autor Wątek: Final Mission / S.C.A.T. - Special Cybernetic Attack Team / Action In New York  (Przeczytany 1869 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Tibiarz
Gość
« : Lipca 21, 2015, 20:00:33 »

   "Głosicie tylko slogany, slogany, że to Polska jest najważniejsza... no dobrze, ale co znaczy, że jest najważniejsza ? No... jest najważniejsza. Albo, że Polacy zasługują na więcej... ale więcej czego ? Ciepła ? Zrozumienia ? Mówicie również "Ostatnia Misja", no dobrze ale, że jak ostatnia ? w twoim życiu ? w życiu firmy "Natsume" ? że jest trudna do ukończenia jak skurwesyn ? Głoście więc sobie swoje slogany, natomiast my mówimy o konkretach."
Lekko sparafrazowany Janusz Korwin-Mikke.


   Ludzie moi złoci, doprawdy ciężko opisać moje szczęście spowodowane ukończeniem tego mordercy cierpliwości, jakim jest "Final Mission", wydany w 1990 roku przez firmę "Natsume". Aż dziw bierze, że te pięć, z pozoru niedługich, etapów z których składa się cała gra, potrafi wykrzesać z gracza tyle energii i czasu. Przygoda ta zajęła mi, bagatela, około 3 miesięcy.
   Zaczęło się bardzo niewinnie. Przeglądając w któryś dzień galerię kartridży, natrafiłem właśnie na "Pegasusowe" wydanie "Ostatniej misji". Po odpaleniu gry naraz zbombardowała mnie kanonada flashbacków - "Ja w to już kiedyś grałem", "Ta plansza z czymś mi się kojarzy". Było to niestety tak dawno i trwało tak krótko, że nie sposób było przywołać niczego więcej. Nie potrafiłem sobie nawet przypomnieć, czy kiedykolwiek - te 20 lat do tyłu - została przeze mnie ukończona. Może tak, a może nie, a kto to wie... W każdym razie kilka kolejnych, nieudanych niestety, podejść do przejścia etapu pierwszego, wywołało w mojej głowie myśl - "Kolego - Ty chyba zapomniałeś jak się trzyma pada." Naprawdę, trzeba to przyznać z całą pewnością - gra jest kuresko trudna, a decyduje o tym kilka czynników.:
   1. Na ekranie dzieje się sporo i to w dość szybkim tempie;
   2. (Ad.1) Dzieje się z każdej strony, z lewa, prawa, góry i dołu (przysłowiowe "Nie wiadomo z której strony biją");
   3. Konieczne jest ogarnięcie sterowania, nie tylko postacią, ale i towarzyszącymi jej działkami pomocniczymi. Jest to w zasadzie połowa sukcesu.
   4. Drugą połowę stanowi nauka każdego etapu NA PAMIĘĆ!!!
To tak z grubsza tytułem wstępu.

   Każdemu, kto jeszcze nie zetknął się z tytułem, a miałby w planach kiedyś to zrobić, w pierwszej kolejności, polecam zapoznać się z wydanymi rok później, o niebo łatwiejszymi bliźniaczkami "Final Mission", którymi są:
1. "Action In New York" - wydane w Wielkiej Brytanii;
2. "S.C.A.T. - Special Cybernetic Attack Team" - wydane w USA.
   Każdy, kto odpalił by wszystkie te gry naraz, nie zauważyłby praktycznie żadnej różnicy. Ale różnice są... i to diametralne... i właśnie tym różnicom poświęcony będzie w głównej mierze niniejszy artykuł.

   Anglojęzyczne wersje różnią się między sobą tak naprawdę, tylko ekranem tytułowym, imionami głównych bohaterów oraz regionem PAL/NTSC. Dlatego dalsze porównania będą toczyły się na linii SCAT - Final Mission (zwanym dalej "FM").

   #1 Intro:
SCAT - Dość sztampowe, jak na przełom lat 80/90 przystało. Nasi bohaterowie dostają zadanie od samego prezydenta, aby (uratować mu dupsko) unieszkodliwić najazd obcych, od których zaroiło się na naszej planecie. Pojawia się szczegółowy opis naszych herosów, kilka cutscenek obrazujących alarm w koszarach (niestety nie ćwiczebny, jak to zwykle bywa) oraz naszego agresora. Zachwytu nad nim jednak nie doznałem, zarówno pod kątem dźwiękowym jak i wizualnym.
FM - Tutaj mamy do czynienia z przepięknie i szczegółowo wykonanymi, klimatycznymi grafikami, prezentującymi postapokaliptyczną wizję, okraszonymi nieziemsko dobrą muzyką. W dodatku nie ma tutaj amerykańskiego samozachwytu. Nie płonie Tokio, płonie cała ziemia i szanse na jej uratowanie są znikome. Starsze w tym wypadku nie oznacza gorsze.

FINAL MISSION



S.C.A.T. / A.I.N.Y.


   #2 Postaci i ekran wyboru
SCAT - Arnold i Sigourney, tudzież Silver Man i Sparks. Przed przystąpieniem do gry dostajemy możliwość dokonania wyboru pomiędzy nim, a nią. W dodatku ich grafiki w grze są nieco odmienne. Arnold to oczywiście żołnierz z krwi i kości z fryzurą na żelazko, natomiast Sigourney ma głowę przepasaną bandaną oraz posiada buty na obcasie.
FM - Sergei i Frederick, dwaj elitarni żołnierze, których grafiki różnią się jedynie kolorem, aczkolwiek do złudzenia przypominają bohaterów gry "Contra" (i to nie jedyne podobieństwa z tą grą). Nie ma tutaj zatem żadnego ekranu wyboru postaci. Poza tym, istnieją również różnice w sposobie animacji agonii naszych bohaterów na linii SCAT-FM, ale jest to tylko drobny szczegół.

FINAL MISSION                            (S.C.A.T. / A.I.N.Y.)


   #3 Synteza mowy
SCAT - występuje tylko na początku rozgrywki i zawiera słowa wypowiadane przez prezydenta. Pomimo tego, iż pojawia się również  zapis tego krótkiego briefingu, jest na tyle dobrze wykonany, że człowiek jest w stanie zrozumieć doskonale każde słowo. Słyszymy w nim, że "musimy ich (obcych) zniszczyć i ziemia liczy na naszą pomoc oraz powodzenia"
FM - w przypadku tej gry synteza występuje przed każdym z etapów i szkoda, że zabrakło tutaj słowa pisanego, gdyż zdołałem zrozumieć tylko jeden z pięciu komunikatów, pojawiający się przed etapem trzecim. Nakazuje on zniszczenie statku wojennego. Konia z rzędem temu, kto będzie w stanie dobrze zrozumieć pozostałe, co do których mam jedynie pewne domniemania, aczkolwiek przytaczał ich nie będę.

   #4 Żywotność
W obu grach zastosowano, nieco odmienny od ogólnie przyjętych standardów, sposób utraty żyć. Pasek energii, który wydaje się nim być na pierwszy rzut oka, jest właśnie ilością posiadanych żyć, które początkującym znikają niezmiernie szybko. Za każde 10,000 punktów otrzymujemy jedno dodatkowe. Po utracie ostatniego pojawia się słynny napis "Koniec Gry" i otrzymujemy możliwość rozpoczęcia danego etapu od początku poprzez "Kontynuację". Na szczęście, programiści zlitowali się i dali możliwość nieograniczonej ich liczby, a w dodatku zaimplementowali kody pozwalające na rozpoczęcie gry od dowolnego etapu.
SCAT - Nasi żołnierze standardowo wyposażeni są w 6 żyć. Po otrzymaniu obrażeń nie tracą ulepszeń, w postaci zaawansowanej broni lub przyspieszenia. W trakcie "przygniecenia" postaci przez przesuwający się ciągle ekran (w momencie utknięcia za przeszkodą), ginie ona, tracąc automatycznie wszystkie życia.
FM - Rozpoczynamy z 3 życiami. Każdorazowo, gdy otrzymamy obrażenia, tracimy również wszelkie ulepszenia i wracamy do broni podstawowej. Po w/w "przygnieceniu" postać traci 1 punkt życia i będąc przez chwilkę niezniszczalną, ma szansę wydostać się z pułapki.

   #5 Uzbrojenie podstawowe
Zarówno w jednej jak i w drugiej grze, poza zwykłym karabinkiem posiadamy również dwa działka, które jak satelity, okrążają naszych bohaterów od góry i dołu, i istnieje możliwość ich zablokowania, w taki sposób, aby strzelały w pożądanym przez nas kierunku. Są jednak dwie zasadnicze różnice w ich działaniu.
FM - ustawiają się w zależności od tego w jaki sposób się poruszamy. Ruch wertykalny nie zmienia ich pozycji, natomiast ruch w lewo, lub w prawo, powoduje ich przesunięcie w stronę przeciwną. Pociski wystrzeliwane z nich, prezentowane są za pomocą białych kropek.
SCAT - okrążają naszego bohatera cyklicznie z lewa do prawa, bez względu na to jak się poruszamy oraz posiadają większą siłę rażenia niż te z FM. Pociski są zaprezentowane za pomocą czerwonych/niebieskich kul, większych od tych z FM.

#6 Uzbrojenie zaawansowane
S - Speed - przyspieszenie ruchów bohatera (SCAT/FM)
L - Laser - zamiana podstawowego karabinka na wiązkę lasera (zalecane jest używanie go z przytrzymanym klawiszem strzału bez autofire, gdyż autofire powoduje "przerywanie" jego działania i w związku z tym mniejszą skuteczność) (SCAT/FM)
W - Wave - fala ognia (IMHO) najlepsza broń, posiada duże pole oraz siłę rażenia (SCAT/FM)
B - Bomb - coś na kształt rakiety, która po zetknięciu się z celem wybucha i przez około sekundę w miejscu jej wybuchu rani wszelkie jednostki oponenta (przydatna jedynie na "grubego zwierza", ze względu na małą szybkostrzelność) (SCAT/FM)
R - Recovery - Dodaje 3 życia. Występuje zawsze przed bossami i niestety tylko w SCAT. W FM nie uraczymy tego upgrade'u.
Jakby tego było mało amerykanie oraz anglicy postanowili jeszcze bardziej ułatwić sobie zadanie dodając autofire do każdej z w/w broni pod standartowy przycisk B. W wersji na Famicom, gdy pad pozbawiony jest przycisku autofire, sprawne palce mogą przesądzić o wygranej.

#7 Etapy oraz mapa
W SCAT, przed każdą z misji pojawia się mapa, obrazująca w pomniejszeniu design danego poziomu. Coś na kształt tej z "Gryzor", czy "Castlevania". Została ona dodana, gdyż w oryginale nie występuje. Zmieniono również, w stosunku do pierwowzoru, kolejność występowania etapów. Poziom 4, słynna "winda", występuje w SCAT, jako poziom 3. "Battleship" natomiast, ten, który w FM był trzecim, w SCAT jest etapem przedostatnim.

#8 Bossowie i mobki
Idąc dalej ku ułatwieniom, w SCAT usunięto część oponentów i akcji, które mogły wykonać. Rekompensuje to jednakowoż ilość obrażeń, jakie muszą przyjąć na klatę bossowie, gdyż w SCAT są co najmniej 3 razy bardziej wytrzymali. Zasadnicze zmiany zaszły jedynie w etapach pierwszym i w słynnej "windzie", czyli etap 4, lub 3 w zależności od tego w którą wersję gramy.
Poziom 1 - Różnica tkwi jedynie przy okazji bossa, któremu na imię "Orge-Roller". Standartowo, w "FM", posiada on 4 rodzaje ataków. Cykliczne wypuszczanie wiązki lasera z jego środkowej części, wypuszczenie czterech kul, które po kilku sekundach jeśli nie zostały zestrzelone, rozpadają się na kilkanaście pocisków, które należy ominąć. Następnym atakiem jest wypuszczenie dwóch rakiet naprowadzanych i ostatnim pojawienie się czterech działek, które również należy jak najszybciej zlikwidować, aby uniknąć postrzelenia. W wersji SCAT, pierwszy boss został pozbawiony możliwości wystrzeliwania rakiet naprowadzanych.
Poziom "winda" - tutaj różnica jest diametralna i ten poziom to fraszka w wersji SCAT. Po pierwsze, żadne mobki nie miotają w nas pociskami. Po drugie, zrezygnowano z jednego rodzaju oponentów, bardzo denerwującego zresztą. Mowa o działkach przemieszczających się po ścianach tunelu, z góry, bądź z dołu, w powolnym tempie. W momencie kiedy nasz bohater znajdzie się z takim działkiem w jednej linii horyzontalnej, zostanie postrzelony bardzo szybko lecącym pociskiem, którego niemal nie sposób ominąć, nawet będąc pod wpływem przyspieszenia.

   To chyba, poza oczywiście końcową cutscenką, wszystkie różnice, jakie udało mi się wychwycić w trakcie 3-miesięcznego obcowania z "Final Mission" aka "S.C.A.T." aka "Action In New York".
   Konkludując, wspomnę jeszcze co nieco o strategii i dwóch glitch'ach, jakie udało mi się zauważyć i skutecznie wykorzystać w trakcie gry. Ile graczy, tyle strategii, ale jedno nie ulega wątpliwości, należy zapamiętywać po kolei co skąd i kiedy wychodzi i na bazie tej wiedzy starać się o jak najszybszą eksterminację wrogów. Jako małą wskazówkę apropo ostatniego poziomu, powiem tyle "POOOOWOOOOOLYYYYY", nie pchać się na siłę do przodu. Tylko spokój i pełne opanowanie omijania wiązek laserów, a będzie Wam dane.  Ostatnie spostrzeżenie, jakim chciałbym się podzielić to, że znajdźka "B", czyli bomby, powinny być brane jedynie w sytuacji ekstremalnej (czyt. gdy posiadasz karabin). Bomby bowiem nie tworzą ognia zaporowego, jak w przypadku pozostałych broni i tym samym powodują, że wiele razy zostajemy bezbronni wobec nacierającego na nas wroga i zdani jedynie na pomoc satelitek. Pierwszy glitch, który pewnie większość z Was zauważyła, to fakt, że laser niekiedy przenika przez wszelkie ściany, co może dopomóc w zestrzeleniu oponenta znajdującego się za nią. Drugi glitch dotyczy etapu z "windą". Istnieją trzy momenty w których z każdej strony naszego gracza zaczynają morphować się mobki. Jest to niezwykle trudne cholerstwo do zestrzelenia i niemal w 75% skutkuje utratą życia i broni. Okazało się, że po ustawieniu się naszym bohaterem blisko prawej ściany, wspomniane mobki pojawiają się poza ekranem i nie stanowią dla nas żadnego zagrożenia. To tyle w kwestii strategii, pozostaje zatem jeszcze kwestia podsumowania.
   Zarówno pod względem gameplayu, muzyki, jak i jakości cutscenek, moje serce bliższe jest pierwowzorowi. Primo - sterowanie satelitkami jest o wiele wygodniejsze niż w SCAT (szybciej jesteśmy w stanie ustawić je pod pożądanym kątem), aczkolwiek wymaga to pełnego opanowania. Secundo - gra jest bardziej wymagająca, przez co, po jej zakupie nie doznamy rozczarowania, spowodowanego ukończeniem gry w jedno popołudnie. Owszem jest piekielnie trudna, ale nie niemożliwa do przejścia. Niezliczona ilość kontynuacji powoduje, że chce się jeszcze, jeszcze i jeszcze.
   Aha i byłbym zapomniał o najważniejszym. Ta gra jest wręcz stworzona dla dwóch graczy. Raz, że jest o wiele łatwiej, gdyż mobków jest wciąż tyle samo i nie mają zwiększonych punktów wytrzymałości. Dwa, że jeden gracz pilnuje drugiego. Mając wciąż w głowie rozgrywkę z Maariosem czy MWK, pamiętam doskonale, jak ja przypominałem im o pewnych zdarzeniach, które za chwilę będą miały miejsce, i vice versa. Pełna kooperacja, okraszona niemałym zadowoleniem z powodu ukończenia gry.
   Tak więc zachęcam każdego, kto jeszcze nie zna, lub nigdy nie dokończył "Final Mission", aby się z nim zapoznał. Tytuł jest jak najbardziej wart pomęczenia się z nim, czy to ze względu na świetny gameplay, muzykę i odgłosy broni do złudzenia przypominające grę "Contra" (podobno istnieje hack tej gry, pod nazwą "Air Contra"), a w przypadku posiadania obok siebie kumpla, tytuł wręcz obowiązkowy.

Ocena 9/10
Zapisane
SebaSan1981
Major
*****
Offline Offline

Wiadomości: 2032



WWW
« Odpowiedz #1 : Sierpnia 08, 2015, 06:20:51 »

Fajne screeny z cutscenek i fajna recenzja Smaku.. ee to znaczy się Tibiarzu  Wink Gierka rozkminiona jak mało która, podziwiam że chciało się tyle o niej pisać.
Zapisane

Mati
Gość
« Odpowiedz #2 : Sierpnia 09, 2015, 03:02:17 »

Dlaczego smaku? Przecież tibiarz to Qurek.
Zapisane
SebaSan1981
Major
*****
Offline Offline

Wiadomości: 2032



WWW
« Odpowiedz #3 : Sierpnia 09, 2015, 04:46:31 »

Ta punktacja na dole będąca domeną Smaka mnie zmyliła, poza tym tylko Smaku i Quras byli by w stanie tak wyszczegołowić szczególne szczegóły gier. Zwracam zatem honor. Poza tym nie jestem już w życiu forumowym na bieżąco stąd też moja niewiedza kto usunął konto i kim stał się w nowym koncie...
Zapisane

Tibiarz
Gość
« Odpowiedz #4 : Września 13, 2015, 09:01:24 »

https://www.youtube.com/watch?v=YkADj0TPrJA
Zapisane
Strony: [1]
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!
Strona wygenerowana w 0.036 sekund z 18 zapytaniami.